*Oczami Violetty*
Leon tak jakby posmutniał. Trochę było mi głupio, uraziłam go. Przykro mi że tak jest, ale nie mogę tego zmienić - on też nie.
- Tak wiem, ale chociaż będziemy przyjaciółmi, prawda? - Spytał.
- No jasne. - Odpowiedziałam zdziwiona pytaniem które mi zadał.
- Wiesz, musimy się umówić na tą próbę, wiesz, projekt. - Powiedział, był już w innym nastroju.
- Wiesz co, możemy się umówić jutro? Trochę jestem zmęczona. - Spytałam. Tak naprawdę to nie miałam ochoty na próbę.
- Jasne. - Odpowiedział. Potem pocałowałam go w policzek. On się dziwnie spojrzał, a ja zaczerwieniłam się.
- To tak po przyjacielsku. - Wyjaśniłam i poszłam do domu.
Przytuliłem ją. Siedzieliśmy razem tak długo, aż zrobiło się ciemno. Kocham ją, i nie pozwolę, żeby była smutna.
*Oczami Ludmiły*
-Diego! Uważaj z tą kamerą! Tylko pamiętaj, lewy profil mam ładniejszy! - Pouczałam go. Ja razem z Diego kręcimy własnego LuVloga. Wiecie, taki kanał lub stronka na której dodaje filmiki. Muszę jakoś zabłysnąć, co nie?
- Dobrze, dobrze Lu. - Odpowiedział mi.
- Zaczynaj! - Dodał po chwili.
- "Witajcie moi fani! To ja - wasza Supernova - Ludmiła!" - Zaczęłam, Diego wybuchł śmiechem, a ja spojrzałam na niego z wściekłością.
- Przestań! - Nakrzyczałam na niego. - Teraz muszę zacząć od początku!
- "Witajcie moi fani! To ja - wasza Supernova - Ludmiła! Dzisiaj pokaże wam jak śpiewam piosenkę "Destinada a Brillar". - Zaczęłam śpiewać.
- "Dobra, komentujcie, lajkujcie i udostępniajcie moje wszystkie filmiki! Zależy mi na waszej ocenie. Chociaż i tak wiem, że się wam podobało! Całuski!" - Skończyłam przemawiać a Diego zakończył filmik. Od razu potem zaczął się śmiać jak opętany. Podeszłam do niego i lekko kopnęłam go w nogę.
- Co cię tak bawi?
- Nic. - Teraz już tylko lekko się uśmiechał.
- To dobrze, weź to jakoś zmontuj i wstaw do internetu. Tylko nie zapomnij! - Poprawiłam mu włosy i wyszłam z sali.
- Dobrze, dobrze Lu. - Odpowiedział mi.
- Zaczynaj! - Dodał po chwili.
- "Witajcie moi fani! To ja - wasza Supernova - Ludmiła!" - Zaczęłam, Diego wybuchł śmiechem, a ja spojrzałam na niego z wściekłością.- Przestań! - Nakrzyczałam na niego. - Teraz muszę zacząć od początku!
- "Witajcie moi fani! To ja - wasza Supernova - Ludmiła! Dzisiaj pokaże wam jak śpiewam piosenkę "Destinada a Brillar". - Zaczęłam śpiewać.
- "Dobra, komentujcie, lajkujcie i udostępniajcie moje wszystkie filmiki! Zależy mi na waszej ocenie. Chociaż i tak wiem, że się wam podobało! Całuski!" - Skończyłam przemawiać a Diego zakończył filmik. Od razu potem zaczął się śmiać jak opętany. Podeszłam do niego i lekko kopnęłam go w nogę.
- Co cię tak bawi?
- Nic. - Teraz już tylko lekko się uśmiechał.
- To dobrze, weź to jakoś zmontuj i wstaw do internetu. Tylko nie zapomnij! - Poprawiłam mu włosy i wyszłam z sali.
*Oczami Francesci*
Okazało się, że mamy zrobić projekt. Jestem z Federico, musimy ciężko pracować. Wyszłam z sali, skończyłam zajęcia. Leon stał na korytarzu, dziwnie się uśmiechał i oglądał coś w telefonie.
- A co szanowny pan ogląda? -Podeszłam do niego i chwyciłam telefon. Jednak w telefonie szybko zmienił się obraz. Leon natychmiast zmienił zdjęcie. Nie wiem co oglądał, ale na pewno coś ukrywa.
- O co chodzi? - Spytałam.
- Co? Nic. Ja tylko przeglądam zdjęcia, muszę usunąć parę, bo jutro jadę do... eee...
- Do? - Zaczął się tłumaczyć, ale wiedziałam że kłamie.
- Do ciotki. Malowniczy krajobraz, mówię ci. - Jego oczy zaczęły wirować. Raz patrzał w dół, w górę, w lewo, w prawo, robił wszystko by uniknąć mojego spojrzenia.
- Załóżmy, że ci wierzę. A co cię tak bawiło jak przeglądałeś te zdjęcia?
- Ugh, Fran, ty masz dziwne podejrzenia, bawisz się w detektywa? - Zaśmiał się. - Muszę iść. Kocham cię. - pocałował mnie w czoło i poszedł. Po prostu poszedł.
*Oczami Leona*
Głupio mi. Okłamuje Fran, i na dodatek nie mogę żyć bez Violi. Oglądałem jej zdjęcia. Nasze zdjęcia. Nie wiem co to będzie. Kiedy ona jest obok mnie, serce bije mi szybciej, jak kiedyś. Ale, ona jest z Marco. Przecież "to już nie wróci". Wyszedłem ze studia i poszedłem do parku. Zobaczyłem Violettę, rozmawiała przez telefon. Udawała, że mnie nie widzi, choć dobrze wiedziałem że jest inaczej. Powoli zacząłem się do niej zbliżać.
- Leon, ja wiem, że... - Nie wytrzymałem. Jej głos... Lekko położyłem palec na jej ustach. Ona zdezorientowana spojrzała na mnie, a ja ją pocałowałem. Dziwne, że nie protestowała. Zarumieniła się tylko.
- Przepraszam. - Tym słowem ją pożegnałem. Ona patrzała jak odchodzę, czułem, że zaraz przybiegnie zrobić awanturę, lecz się myliłem. Stała i patrzała jak idę. Szedłem przed siebie, nie wiedząc gdzie idę. Dziwne, że nie wiedziałem, znam to miasto jak własną kieszeń. Po paru minutach trafiłem do celu. Zatrzymałem się w miejscu, którego kompletnie nie znam, choć miałem wrażenie, że byłem tam, i to nie raz. Drzewa, kwiaty, strumyk, i ławeczka. Usiadłem na ławce i pomyślałem o Francesce. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że jestem świnią. Może i zakochaną świnią, ale to nadal świnia. Dobrze, że Fran nie widziała tego zdarzenia z Violettą w parku. I tak będę musiał powiedzieć jej prawdę, że nie mogę zapomnieć o Vilu.
*Oczami Marco*
Błąkałem się bez celu po mieście. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Jednym słowem, nudziło mi się.
Miałem w planach spotkać się z Violettą lub z chłopakami, ale jednak stwierdziłem, że o tej porze mają co innego do roboty i po prostu wybiorę się na spacer. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Violettę, zmartwioną siedzącą na trawie.
- Co się stało skarbie? - Usiadłem koło niej i objąłem ją. Ona bez słowa wtuliła się we mnie. Przytuliłem ją. Byłem zmartwiony, nie lubię kiedy jest smutna. Dopytywałem się o co chodzi, ona milczała. Po paru próbach stwierdziłem, że tak nic nie zdziałam. Miałem pomysł.
- Podemos pintar colores al alma, Podemos gritar iee eé...
- Podemos volar sin tener alas, Ser la letra en mi canción. - Viola dołączyła się.
- Y tallarme en tu voz.
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się podoba :3















