poniedziałek, 10 marca 2014

Leon, to już nie wróci... #1

*Oczami Violetty*
Ledwo otworzyłam oczy, a już słyszałam głos mojego taty.
- Violu, wstawaj. - Tata lekko odgarnął mi włosy.
- Czemu? - Spytałam przecierając oczy.
- Masz gościa. - Odpowiedział i wyszedł z pokoju. W tym samym momencie do pokoju wszedł Marco.
- Witaj skarbie! - Szeroko się uśmiechnął.
- Cześć Marco. - Odpowiedziałam. Wstałam i starannie pościeliłam łóżko.
- Ślicznie wyglądasz w piżamie. - Zaśmiał się.
- Marco! - Zaśmiałam się razem z nim.
- Idziemy? - Zapytał. Ja odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem. Wzięłam ubrania i poszłam się przebrać. Kiedy już wróciłam, Marco miał na sobie moją bluzkę.
- Ty świrze! - Podeszłam do niego i ściągnęłam mu tą bluzkę.
- Zakładaj swoją! - On posłusznie założył swoją bluzkę. Potem przez całą drogę do studia śmialiśmy się z tego.
Weszliśmy do środka. Przy wejściu spotkaliśmy Pablo. Był jakiś zestresowany i zmęczony. 
- Violetta, Marco! Moglibyście mi pomóc? - Spytał. My oczywiście zgodziliśmy się. Pablo poprosił nas, abyśmy poszli do pokoju nauczycielskiego po partytury i po zieloną teczkę. Kiedy weszliśmy do pokoju nauczycielskiego, Marco potknął się o krzesło i upadł na ziemię. Camila stała w drzwiach i wszystko widziała. Podbiegła do nas, i spytała czy wszystko okey.                                                                                - Jest dobrze. - Odpowiedział Marco. Złapał się mocno za lewe ramię. To musiało boleć. Szybko podniósł krzesło, wziął partytury i wyszedł. 
- Marco! Zaczekaj! A teczka? - Zawołałam i podbiegłam jak najszybciej do Marco. Wziął ją, i uśmiechnął się.  
- Dobrze że skleroza nie boli. - Zaśmiał się. Odpowiedziałam mu tylko szerokim uśmiechem. Nagle obok mnie przeszedł Leon z Francescą. 
- Vilu! Jak tam? - Spytała. 
- Świetnie! Fran, tęskniłam! - Odpowiedziałam szczęśliwa. Francesca była chora. Nie widziałam jej przez jakieś trzy tygodnie. Tylko rozmawialiśmy przez telefon. Przytuliłam ją mocno. Leon spojrzał na mnie lekko się uśmiechając. Czułam się nieswojo kiedy chłopak mojej najlepszej przyjaciółki patrzał na mnie jakby ze mną flirtował. Teraz uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja byłam coraz bardziej skrępowana.                                        - Fran, ja już pójdę! Zaraz mam lekcję śpiewu. Spotkamy się potem! - Zawołał. Potem spojrzał się na mnie pożegnalnym wzrokiem. Czułam, że mu się podobam. To naprawdę dziwne.
- To, jak Fran się czujesz? - Spytałam kątem oka patrząc na odchodzącego Leona.
-  Już w miarę okey, tylko trochę pokaszluje. - Odpowiedziała uśmiechając się.
- Cieszę się. Muszę już iść, zaraz mam zajęcia. - Powiedziałam skrępowana, ponieważ widziałam, że Leon się na mnie patrzy.
- Spoko. To pa! - Odeszła w stronę Naty. Usłyszałam dzwonek. Co ja teraz zrobię? Mam lekcję razem z Leonem.

*Oczami Leona*
Strasznie lubię zajęcia śpiewu, mam je z Violettą. Wiem, wiem, chodzę z Fran, ale... Viola naprawdę mi się podoba.
- Siadajcie na miejsca! Zaraz dobierzemy was w pary do nowego projektu! - Oznajmiła na wstępie Angie.
- Do jakiego projektu? - Spytałem. 
- Dowiecie się. No już, siadajcie. - Wszyscy byli ciekawi, co będziemy robić. Nie wiem dlaczego, ale Violetta patrzała na mnie lekko zdenerwowana.
- A więc - Zaczęła Angie. - Będziecie musieli napisać piosenkę o miłości, oraz wymyślić choreografie. - Wyjaśniła. Trochę się cieszyłem, bo może trafi mi się Violetta, chociaż wiem, że wolałaby być z Marco - w końcu to jej chłopak. 
- Camila i Marco, wy będziecie razem. - W duchu się uśmiechnąłem. 
- Diego i Ludmiła, Naty i Andres, Federico i Francesca, Leon i Violetta. - Violetta spojrzała na mnie a potem wbiła wzrok w ziemię. O co jej chodzi? 
*po lekcjach*
Podbiegłem do Violetty. Muszę z nią pogadać.
- Violetta! Czekaj! - Zawołałem. Wyglądała, jakby nie chciała ze mną gadać. Może tak było.
- Tak? - Spytała dalej patrząc w ziemię.
-  Dlaczego mnie unikasz? - Spytałem prosto.
- Co? Nie, tylko ci się wydaje... - Znowu wbiła wzrok w podłogę. Nagle obok nas przeszła Fran.
- Kotku! Jak tam? Na zajęciach z Angie jesteś w parze z Federico. Musisz iść do Angie dowiedzieć się szczegółów. - Powiedziałem. Viola stała z boku dalej patrząc w podłogę. 
- Dobrze. A ty? Z kim jesteś? - Spytała. 
- Z Violettą. - Violetta zaczęła udawać że zadzwonił jej telefon i poszła do łazienki "spokojnie porozmawiać". 
- Viola! Czekaj! - Zawołałem. - Fran, przepraszam ale muszę umówić się z Violettą na naszą próbę, rozumiesz prawda? - Spytałem. 
- No pewnie, leć! - Uśmiechnęła się. Pobiegłem do Vilu która stała przy swojej szafce. 
- Violetta, powiedz mi prawdę! - Denerwowała mnie ta cała sytuacja. 
- Dobra. No bo, wydaje mi się, że ci się podobam. - Zamurowała mnie, jakby czytała w myślach. 
- Violu, ja... - Nie wiedziałem co powiedzieć. - Ja tęsknie.
- Za czym? - Oderwała wzrok od ziemi.
- Za tobą. Za nami. - Kiedyś byliśmy razem. Odkąd Marco zerwał z Fran, a my oddaliliśmy się od siebie, Viola i Marco spędzali ze sobą dużo czasu. Ja byłem samotny, Fran była samotna... tak wyszło, no cóż.
- Leon, to już przeszłość, to już nie wróci... - Usłyszałem w odpowiedzi. To już nie wróci... mocne słowa.
________________________________________________________________________________
To pierwszy rozdział. Później będzie więcej par, więcej akcji, i muzyki. Zapraszam do czytania i komentowania. Myślę że bardzo wam się spodoba moja historia :) A, i mówię, że pary typu Federico i Cami lub Marco i Vilu wymyśliłam sama (dla tych co niekumają xD) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz